www.kukowka.pl

środa, 23 listopada 2016

PONIEDZIAŁKOWE ZAJĘCIA




Zapraszamy na zajęcia poniedziałkowe
Rozpoczynamy o godzinie 10.20
10.20 - 11.20 Ceramika z Panią Ewą Wojtan 
11.30- 12.14 Szkoła Tańca Love 2 Dance

Trwają zapisy, grupa jest jeszcze otwarta
Wszelkie informacje szczegółowe Klara Łojko pod numerem 669 979 302

Do końca Grudnia zbieramy także zapisy na pozostałe zajęcia poniedziałkowe;

j. angielski, j.polski, matematyka, kółko fotograficzne, kółko doświadczalne. Zainteresowanych proszę o kontakt pod tym samym numerem.


środa, 16 listopada 2016

Spotkania Edukacyjne w Trójmiejskim Centrum Edukacji Domowej



Spotkania Edukacyjne w Trójmiejskim Centrum  Edukacji Domowej



Spotkania 


Zapraszamy na  Spotkania Edukacyjne w Trójmiejskim Centrum Edukacji Domowej 


gdzie?

W Centrum Kultury na Morenie, ul. Nałkowskiej 3

kiedy?

W piątki od 8.45 do 13.40

W 4 salach równolegle, są prowadzone zajęcia, dedykowane dzieciom w wieku od 7 do 13 lat.  
Warsztaty matematyczne, j. angielski, zajęcia teatralne, projekty, gry edukacyjne i spotkania z ciekawymi ludźmi. Powstało również kółko szachowe.

Dla młodszego rodzeństwa dzieci uczestniczących w zajęciach,  angażujące się mamy wspólnie organizują ciekawe dla nich zajęcia.

Nasze zajęcia prowadzone są w blokach 60 minutowych. Zajęcia mają na celu rozbudzanie dziecięcej ciekawości świata oraz umożliwienie dzieciom pracy w grupach. 
Nie są to zajęcia przygotowujące do egzaminów.

 Na obecną chwilę dzieci podzielone są na 4 grupy wiekowe.
Prowadzący starają się indywidualizować poziom nauki, do poziomu będącego  w strefie przyszłego rozwoju dziecka, tak aby dzieci nie tkwiły w strefie aktualnego rozwoju, albo (jak to się często dzieje w szkole) w strefie przeszłego rozwoju (np.dzieci czytające uczące się literek).



Między blokami jest jedna przerwa na przygotowany w domu zdrowy posiłek.
Dzieci proszone są o nie przynoszenie słodyczy, chipsów itp.
Ważne jest także, by dzieci nie przychodziły głodne, bez śniadania.

Potrzebne będą także wygodne buty na zmianę, piórnik i teczka A4. 

W piątki nie ma możliwości wyboru pojedynczych zajęć, jako że zależy nam na tworzeniu grupy, społeczności ED i integracji.

Na pojedyncze/wybrane  zajęcia zapraszamy w poniedziałki.

Od 21 Listopada ruszają zajęcia poniedziałkowe.



W programie; matematyka, j. polski, ceramika, taniec ( możliwość zorganizowania klubiku? ewentualnie na koniec klub(jaki?).


Spotkania są inicjatywą oddolną, mają charakter składkowy i niezarobkowy.

 Po wszelkie informacje proszę o kontakt osobisty;

Klara Łojko 669 979 302





Nasz zespół

WARSZTATY KOMPETENCJI MATEMATYCZNYCH  Małgorzata Mikołowska

Warsztaty podnoszące kompetencje matematyczne prowadzi absolwentka matematyki Uniwersytetu Gdańskiego. Podczas pracy z dziećmi kieruje się ideą, że warto przekazywać treści doświadczalnie tzn. od konkretu do abstraktu w przystępnej formie: uczeń nawet nie wie kiedy przekroczył trudny próg,tzn. wiedza jest tak ciekawa, że aż łatwa.
Posiada umiejętność przekazywania teorii, co jest zwrotnym komunikatem od odbiorców. Ma umiejętność spostrzegania jak widzą rzeczywistość matematyczną uczniowie. To pozwala posługiwać się ich obrazami w przekazie teorii i praktyki. Ważne, aby tak przygotować dziecko we wcześniejszym etapie edukacji, by dawać mu poczucie własnej wartości i radości z własnych odkryć i poszukiwań oraz nie zniechęcać, budować pewność siebie potrzebną po to, żeby potem napotkaną trudność traktowało jako wyzwanie. Uczy poprzez zabawę, tak, że uczeń nawet nie wie, kiedy opanował dany materiał.
 Pasjonuje się psychologią, naukami o świecie, muzyką, żeglarstwem, astronomią i historią. Prywatnie mama trójki dzieci.

WARSZTATY TEATRALNE   Zbigniew Szreder/ Joanna Szreder

Zajęcia teatralne prowadzi w dwóch grupach małżeństwo zawodowych aktorów mających wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi. Warsztaty nastawione są na wszechstronny rozwój dziecka, kształtowanie wyobraźni, poczucia własnej wartości ucząc jednocześnie pracy w zespole. Zawierają w sobie elementy dramy, dykcję, impostację, plastykę gestu, taniec i śpiew.
Zakończone zostaną pokazem przed publicznością. Dla dziecka, które posiada silną potrzebę wyrażania własnych emocji, zajęcia teatralne mogą stać się przestrzenią do odkrywania własnych predyspozycji i uzdolnień.
Zbigniew Szreder to aktor, manager, pedagog i fotograf. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną we Wrocławiu. Posiada dyplom z gry autorskiej, tańca i pantomimy.Pracował w Państwowym Teatrze im.S.Jaracza w Łodzi oraz Teatrze im.S.Jaracza w Olsztynie. Od 1997 roku prowadzi warsztaty teatralne w przedszkolach i szkołach na terenie Trójmiasta i okolic. Prywatnie szczęśliwe małżeństwo, rodzice 3 dzieci.
 
ZAJĘCIA WSPOMAGAJĄCE ROZWÓJ JĘZYKOWY  Renata Wojnicz

Zajęcia wspomagające językowy rozwój dziecka są prowadzone przez polonistkę z kilkunastoletnim doświadczeniem w pracy.
Stosuje aktywizujące metody nauczania. Stara się do każdego ucznia podchodzić indywidualnie, a zajęcia organizować tak, by zainteresować tematem każde dziecko. W ciekawy i przystępny sposób przekazuje wiedzę z zakresu gramatyki, ortografii bądź literatury. Stara się, żeby jej zajęcia nie były nudne. Ma doświadczenie w pracy z dziećmi dyslektycznymi i powracającymi z zagranicy. Pomaga dzieciom w rozwijaniu funkcji językowych i intelektualnych.
Pani Renata jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim oraz oligofrenopedagogiem. Ukończyła liczne kursy dokształcające.

 
ZABAWY EDUKACYJNE   Anna Kacpura (współinicjatorka spotkań CED)

Zajęcia edukacyjne z najmłodszymi pociechami prowadzi mama 8 dzieci, z wykształcenia pedagog, obecnie od 3 lat zajmująca się edukacją domową czwórki najmłodszych dzieci. Stara się podtrzymać w nich naturalną potrzebę poznawania świata i w tych poszukiwaniach podążać za nimi. Stara się, żeby nauka była równocześnie zabawą. Doświadczenie pracy z dziećmi dyslektycznymi w domu pozwala na zindywidualizowanie procesu uczenia i dostosowanie metod do konkretnych potrzeb dzieci. W swojej pracy motywuje je  pozytywnie i zauważa najmniejsze postępy.

 WARSZTATY MATEMATYCZNO-PRZYRODNICZE oraz PROJEKTY Agnieszka Kosiak
(Odpowiedzialna także  za Administrację oraz Klub ED)

Warsztaty matematyczno-przyrodnicze dla grupy najstarszej (5 i 6 klasa) oraz zajęcia projektowe prowadzi absolwentka informatyki Politechniki Gdańskiej, trener biznesu, konsultant kariery, prywatnie mama czterech córek na czterech poziomach edukacyjnych (od 4-latki do 3 klasy gimnazjum). Korzysta z edukacyjnych doświadczeń zawodowych (szkolenia, konferencje, warsztaty) oraz prywatnych (zajęcia z własnymi dziećmi, wiele lat udzielania korepetycji itp.). Przez 10 lat dyrektor sprzedaży biura turystyki aktywnej organizującego obozy tematyczne dla dzieci i młodzieży, z doświadczeniem w prowadzeniu zajęć integracyjnych (team building), tworzeniem scenariuszy zajęć, wykorzystaniem narzędzi informatycznych. Od 3 lat współprowadząca wspólnotowe zajęcia służby dla dzieci. Autorka materiałów edukacyjnych z zakresu matematyki szkoły podstawowej dla serwisu edukadu.pl (filmy, zadania, zagadki itp.) tworzonego przez Chrześcijańską Szkołę Montessori.
Podczas zajęć stawia na praktyczne zastosowanie pozyskiwanej wiedzy, elementy informatyczne/algorytmiczne, wykorzystanie gier, zagadek i rekwizytów, pracę indywidualną i zespołową.
Z radością poznaje świat i przekazuje innym swoje nim zafascynowanie.


---
Agnieszka Kosiak
501-33-07-39

ZAJĘCIA WSPOMAGAJĄCE ROZWÓJ JĘZYKOWY  Renata Wojnicz

Zajęcia wspomagające językowy rozwój dziecka są prowadzone przez polonistkę z kilkunastoletnim doświadczeniem w pracy.
Stosuje aktywizujące metody nauczania. Stara się do każdego ucznia podchodzić indywidualnie, a zajęcia organizować tak, by zainteresować tematem każde dziecko. W ciekawy i przystępny sposób przekazuje wiedzę z zakresu gramatyki, ortografii bądź literatury. Stara się, żeby jej zajęcia nie były nudne. Ma doświadczenie w pracy z dziećmi dyslektycznymi i powracającymi z zagranicy. Pomaga dzieciom w rozwijaniu funkcji językowych i intelektualnych.
Pani Renata jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim oraz oligofrenopedagogiem. Ukończyła liczne kursy dokształcające.


 ZAJĘCIA SZACHOWE    Tomasz Rogacki
Zajęcia szachowe  są prowadzone przez szachistę-amatora, miłośnika szachów i gier planszowych, lubiącego i umiejącego dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem oraz próbującego zarazić swoją pasją innych.
 Za cel stawia sobie nauczenie początkujących wszystkich niezbędnych reguł i prawideł gry, tak aby mogli oni dalej kontynuować ścieżkę szachowego rozwoju zwieńczoną być może startem w pierwszych turniejach, odnalezieniem w sobie talentu czy choćby ciekawego hobby. W toku zajęć uczestnicy zdobywają konkretne umiejętności zgodnie z kolejnymi etapami szachowego wtajemniczenia, tak aby wykorzystać to później w świadomym podejmowaniu decyzji podczas gry. Pozostaje świadomy wszelkiego, udowodnionego naukowo, dobroczynnego wpływu gry w szachy na zdolności umysłowe oraz osobowość człowieka, ale to nie jest dla niego najważniejsze. Podstawą pozostaje dobra zabawa, satysfakcja z czynionych postępów oraz zdrowa rywalizacja nastawiona na miłe spędzanie czasu w grupie.
Prywatnie szczęśliwy mąż i tata piątki synów, na co dzień wspomagający swoją żonę w edukacji domowej swoich dzieci.

 JĘZYK ANGIELSKI   Kalina Cielecka

Języka angielskiego uczy uzdolniona lingwista, władająca czterema językami, potrafiąca nawiązac świetny kontakt także z młodzieżą. Zajęcia prowadzi w przyjaznej ,kameralnej atmosferze wykorzystując aktywne metody nauczania między innymi ruch.   Tak mówi o sobie;
 Uważam, że języka angielskiego jestem w stanie nauczyć praktycznie każdego.
Swoje zajęcia prowadzę z dziećmi oraz osobami dorosłymi i wiem jak ważne jest dostosowanie odpowiednich materiałów do danej grupy wiekowej.
Uważam, że kontakt z ludźmi jest bardzo ważny, a praca nauczyciela sprawia, że rzeczywiście mamy wpływ na otaczający nas świat – zmieniamy go na lepsze i pozwalamy innym ludziom odkryć drzemiące w nich pokłady talentu!
Według mnie angielski jest niezwykle ważnym i praktycznym językiem, którym każdy nowoczesny człowiek powinien umieć się posługiwać. Pozwala to na lekką i szybką komunikację w pracy, czy na lekcjach w szkole, a także daje poczucie bezpieczeństwa w kontaktach z obcokrajowcami, gdy nagle nikt nas nie rozumie i musimy dobrze wypaść przed obcymi ludźmi.
W dzisiejszych czasach liczą się umiejętności.

 WARSZTATY CERAMICZNE   Ewa Wojtan

Warsztaty ceramiczne prowadzi u nas niezwykle kreatywna i twórcza, wypełniona artystyczną duszą pasjonatka, z wykształcenia plastyk i ceramik.
Lubi dzielić się swoimi pomysłami na edukację, zabawę i przemyśleniami życiowymi. Wiele swoich pomysłów realizuje z dziećmi podczas kreatywnych warsztatów w Gdańsku. Połączenie kilku lat pracy w domu dziecka jako pedagog i wychowawca oraz prowadzenie na co dzień zajęć plastycznych i edukacyjnych z małymi dziećmi sprawia, że jej zajęcia są bardzo lubiane i wspierają wszechstronny rozwój naszych pociech.
Prywatnie jest mamą dwóch synów . Prowadzi bloga moje dzieci kreatywnie.
 
 
 
Wizja

 Wraz a Anią Kacpurą, ułożyłyśmy wspólną wizję tego, jak dla nas powinno wyglądać miejsce spotkań i edukacji naszych dzieci, którą to wizje, próbujemy wcielić w życie w Centrum Kultury na Morenie.
Nieocenionej pomocy w tym zadaniu udzieliła nam także Agnieszka Kosiak (inicjatorka Klubu ED), i od października ruszyły zajęcia edukacyjne na Morenie.
Chciałybyśmy, stworzyć miejsce w którym wszyscy będą się znali (dzieci i rodzice), gdzie dzieci będą mogły się czuć akceptowane i bezpieczne.
Nie chcemy niezdrowej rywalizacji, ani „wyścigu szczurów”.
Zajęcia mają być prowadzone przez profesjonalistów, ale co znacznie ważniejsze, przez pasjonatów. Zależy nam najbardziej na rozbudzaniu ciekawości dzieci , przełamywaniu zahamowań, nabieraniu pewności siebie.
Chcemy, by matematyka była przygodą, odkrywaniem, zagadką do wspólnego rozwiązania . By gramatyka okazała się ciekawa, a literatura i sztuka jawiła się piękną podróżą. By teatr był odkrywaniem swych ukrytych zdolności, przełamywaniem uprzedzeń i lęków, a język angielski był żywy, poznawany aktywnie, przez zabawę.
Chcemy, by dzieci tworzyły wspólne projekty, by mogły przedstawiać własne projekty innym, przed publicznością i dzięki temu stopniowo przełamywały lęki przed wystąpieniami publicznymi, Chcemy aby poznawały ciekawych ludzi, którzy podzielą się z nimi swoją pasją.
Bliska jest nam metoda Montessori oraz Plan Daltoński. Chcemy więc stawiać na dużą samodzielność w zdobywaniu wiedzy przez dziecko, stymulując i  stwarzając możliwości do samodzielnego działania i tworzenia, a jednocześnie wyrabiać w dzieciach poczucie odpowiedzialności i obowiązku.
Tak aby nauczyciel był inspiratorem działań, a nie wszechwiedzącym sędzią. Dziecko ma prawo do przyswajania wiedzy we własnym tempie a wyzwania nie powinny rodzić frustracji i poczucia dezorientacji.
Nie jest najistotniejsza ilość, ani tempo rozwiązywania zadań, nie jest także ważny efekt, tylko proces uczenia który powinien dawać poczucie satysfakcji.
Czasami dziecko w wielu 6 lat jest już gotowe poznawać ułamki i wyraża naturalne zainteresowanie różnymi zagadnieniami, które w szkole są ściśle podzielone na etapy edukacyjne i wiekowe. Jako domowi edukatorzy uważamy, że powinno się wykorzystać naturalną ciekawość i nie hamować rozwoju dziecka, stwarzając mu możliwości do poszerzania wiedzy właśnie w tempie adekwatnym do jego możliwości.
W jednej grupie dzieci, mimo zbliżonego wieku może pojawiać się różne tempo poznawania oraz przyswajania wiedzy. W takim przypadku nie stosujemy zmiany grupy, tylko staramy się konstruować zajęcia tak, aby każde z dzieci mogło pracować w swoim tempie. Nasze zajęcia prowadzone są w małych grupach z dobrze przygotowanym i doświadczonym wychowawcą, co pozwala na indywidualne i spersonifikowane metody nauczania.
Dzieci uczą się więc; odpowiedzialności, współdziałania i solidarności  oraz poszanowania uczuć innych, zamiast „popisywania się wiedzą” i rywalizacji. Nie chcemy stwarzać osobnej grupy dzieci „wybitnie zdolnych”, ani dzieci „z problemami”. Nie chcemy także uśredniać poziomu edukacji, bo to wszystko dzieje się właśnie w szkołach.
Zadaniem prowadzących jest poznawać dzieci i stwarzać im zarówno indywidualne możliwości wyzwań jak i komfort oraz poczucie akceptacji w grupie. Zwłaszcza tym dzieciom, które potrzebują więcej czasu lub ich sposób myślowy i poznawczy przebiega w inny, nie schematyczny sposób. Są to często dzieci wybitnie zdolne, jednak odkrycie ich sposobu myślenia i rozumowania wymaga więcej wysiłku, uwagi oraz doświadczenia.













poniedziałek, 12 maja 2014

Nie samych chlebem żyje człowiek....

To prawda, jednak jeśli już żyć czymś poza Słowem Bożym, to właśnie chlebem, serem i... rybą oczywiście:)


Rozmaite rzeczy widziałam w koszykach wielkanocnych, mnogość pokarmów, kurczaczków, baranki cukrowe. Zgadnijcie jednak co znalazło się w naszym? Oczywiście, odpowiedź nie powinna być trudna; oczywiście SER.






Ser jest to taki twór, który uwielbia dobre towarzystwo. Jak już wspominałam, opanowałam technologię codziennego sera typu holenderskiego o łagodnym smaku. Od kiedy Rafał w jeden dzień się zawziął i skonstruował prostą wędzarnie, szaleję z serami parzonymi w stylu góralskim oczywiście wędzonymi w tejże wędzarni.
Nasz najstarszy syn, zawsze miał żyłkę wędkarską, ale ostatnio zapałał wielką pasją rzemiosła kulinarnego i wziął się za ryby.






Nie dawno odwiedziła nas także zaprzyjaźniona i ceniona w okolicy Pani Ania, która zdradziła mi tajniki pieczenia chleba tak, jak to jeszcze robiła jej mama a przed mamą babcia.
Wpadła jak burza, wyposażona w koszyk rozmaitych mąk, wyjaśniła różnice między ich rodzajami i zaproponowała; to może szybciutko zrobimy taki ciemniejszy, z mąki razowej, mieszany z mnóstwem ziół, czosnkiem i majerankiem, jasny a skoro i tak piec będziemy nagrzewać, to i drożdżówkę szybciutko nastawimy to upiecze się po chlebie, tak jak to mamusia robiła.


Nastawiłyśmy także zakwas, to te chlebki, to taka wersja na szybko była( cztery godziny), czyli na drożdżach, ale tak właśnie robiła mama Ani, potem cała rodzina, bo było ich prócz Ani jeszcze sześcioro, ubijali ciasto w wielkiej drewnianej dzieży. Na zakwasie, piekła chleb babcia i o tym także opowiadał mi Ania historie, barwne i ciepłe, że te cztery godziny minęły jak mała chwilka a ja niemal czułam zapach tego chleba i ciasta.





Tym więc sposobem, mogliśmy cieszyć się niezwykłym smakiem  biblijnych potraw:) Bo i o chlebie i o rybach ale i o serze znajdziecie tam nie jedną wzmiankę.
Na naszym stole Wielkanocnym raczyliśmy się świeżo uwarzonym i uwędzonym serem, świeżo przywiezionym pstrągiem, prosto z Heniowego stawu i uwędzonym przez Filipa, chleb  jeszcze ciepłym, świeżo ubite masło a jako a na tym maśle, wisienka... to znaczy rzeżucha, wyhodowana przez Lenkę.
No i przyznam, że skoro kurczaka dostaliśmy od sąsiadki, to jeszcze ten kurczak wylądował w tej wędzarni.



Tak to świętowaliśmy czas Zmartwychwstania Pańskiego, wokół rozmów, spotkań, rodziny i stołu, było pięknie.

Idzie wiosna i nie sposób uniknąć banału mówiąc, że wszystko budzi się do życia. Jest czas odpoczynku i czas pracy, czas zbierania i czas zasiewania. Teraz zdecydowanie czas na to drugie.
Pragnęliśmy gospodarstwa a to nie tylko "Sielskie Życie" ale ponad wszystko chyba najbardziej pracowity okres dla każdego gospodarza.
Czekamy na źrebaczki a co za tym idzie, naprawa i rozbudowa pastwiska. Piwniczka osiąga idealne parametry a krowy wychodzą na łąki,  pora więc  na półki i  wzmożoną produkcję serów. W ogrodzie wielkie pielenie, podlewanie (bo wiosna sucha, oj sucha w tym roku), sadzenie i powiększanie ogrodu, szczególnie na warsztaty ogrodnicze.
Rozpoczęliśmy ocieplanie kurnika i upragnione zielononóżki już niedługo do nas przybędą a i dla kaczek trzeba przewidzieć miejsce.
Lista jest długa. Właśnie sąsiad przejechał pod oknem z krową, była u pana krowy na spotkaniu, ale co ja wam będę opowiadać, życie....

wtorek, 22 kwietnia 2014

Cudze chwalicie, swojego nie znacie, czyli - Bure Misie









Jak wiecie, by oglądać produkcję cheddara i smakować prawie angielskiego sera prosto z jaskini, pojechaliśmy do samej GB. Tym czasem, nasi goście nie jednokrotnie opowiadali nam o Burych Misiach i serach wytwarzanych w tej osadzie.  Wybieraliśmy się jak sójki za morze, aż wstyd, że tak nie daleko, prawie po sąsiedzku a jednak nie udało nam się odwiedzić ich do tej pory. Nasi goście przyjeżdżając z Łodzi, Podlasia i Krakowa znają Bure Misie, a my? Wstyd!
Pojechaliśmy więc i właściwie od pierwszych chwil jesteśmy zauroczeni. Od kiedy poznaliśmy tą piękną wspólnotę, jesteśmy tam co niedzielę na Eucharystii, choć to jakieś 25 minut drogi od Kukówki, jeszcze za Kościerzyną.









W niewielkiej Sali, odprawiana jest Eucharystia, do której posługują Bure Misie. Tam szacunek do drugiego człowieka, miłość i radość z okruszynek życia po prostu czuje się na skórze. Byliśmy tam również ze święconką, bo dzieci nie wyobrażały sobie nie pojechać, choćby na chwilę. A wieczorem, czuwanie rozpoczęło się tradycyjnie od ogniska.
Po Mszy, obowiązkowy spacer po gospodarstwie i właśnie na jednym z takich spacerów, poznaliśmy Lidkę, która oprowadziła nas po imponującym terenie, opowiadając o życiu Burych Misiów z Burymi Niedźwiedziami i ich codziennej pracy. Bure Misie, to niepełnosprawni  podopieczni a Niedźwiedzie to ich opiekunowie, tak jak Lidka. Pracują tu w ogrodzie, przy zwierzętach, uprawiają warzywa, hodują kury, świnie złotnickie, owce, ale przede wszystkim przepiękne krowy rasy Jersey z obłędnymi oczami i rzęsami jak firanki.
 Ja tu o rzęsach, a wiadomo, że idzie o mleko. Otóż mleko od tych krów, jest wyjątkowo zdrowe i smaczne a także wydajne, ponieważ wysoko tłuszczowe. Bure Misie wytwarzają więc sery i to nie byle jakie, oczywiście z mleka niepasteryzowanego . Na festiwalu Smaku w Grucznie zdobyli  pierwsza nagrodę.
Spacerując więc po obejściu, zawsze wypytujemy o wszystko co możliwe, zapisując skrzętnie w pamięci wszystkie cenne, gospodarskie rady. O budowę obórek dla cieląt, hodowlę zielononóżek i ochronę przed lisami (których na Kaszubach nie brakuje).
Marząc o własnym kurniku, szykowaliśmy się do poważnych zasieków wokół wybiegu, betonowych fundamentów itp. tym czasem "bure kurki" nie maja tego typu ochrony a jednak okoliczny lis ma ogromny respekt i ruszył ani jednej "burej kurki". Musicie przyznać, że coś w tym jest:).


Porozmawiałyśmy sobie z Lidką nie tylko jak gospodarz z gospodarzem, ale także jak serowar z serowarem.
Mówiłyśmy o temperaturach, wilgotności, sposobach na osuszanie i przejściowych problemach.

Moja piwniczka na sery jest już prawie gotowa, brakuje jedynie półeczek, ale walka z wilgotnością jeszcze trwa. Niestety momentami przekracza nawet 100% i jedynie chwilami osiąga idealne 80-85%. Temperatura idealna, nie spada poniżej 12stopni i nie przekracza 15. Już nie mogę się doczekać gdy zamieszkają tam nasze sery oraz kilka egzemplarzy od przyjaciół serowarów o których na pewno jeszcze wspomnę.
Tym czasem zaopatrzona w mleko Jerseyek, postanowiłam zrobić serki wędzone. Nie jest to wielkie wyzwanie, ale w czasie świątecznym, nie starczyło by mi czasu na nic bardziej ambitnego. Nasza przydomowa wędzarnia i sery, w następnym artykule, ponieważ  małżonek właśnie powiedział, żebym już skończyła bo długie wypowiedzi są nudneJ.
Zapraszam więc do Osady Burego Misia koło Kościerzyny na Kaszubach, gdzie założyciel  Ks. Kuba Marchewicz  jeździ na traktorze, wygłasza niezwykle ludzkie kazania i tworzy bardzo rodzinną, pełną miłości atmosferę.
Gdzie Lidka opowiada o gospodarstwie i zwierzętach a Bure Misie mają w oczach Chrystusa Zmartwychwstałego.

Wesołego Alleluja dla nas wszystkich!

środa, 16 kwietnia 2014

Obiecywałam, że podam przepis na mój domowy Cheddar, a skoro obiecałam, to "kobyłka u płotu".
No właśnie, kobyłka u płotu, bo nasze trzy dzielne klaczki, spodziewają się potomstwa już w Kwietniu lub na początku maja. Mamy wielką nadzieję, że maleństwa będą podobne do tatusia, nie przeciętnej urody gniadego ogiera z Żuław.
Tym czasem wróćmy do serów. Otóż sezon serowarski zbliża się wielkimi krokami i chciałabym rozpocząć mój mały serowarski cykl. Zastanawiałam się nad nazwą; "Serowarstwo dla opornych"? A może "Sery krok po kroku" czy też zwyczajnie; "Sery z Kukówki"? Co o tym myślicie?


Cheddar nie jest może najlepszym przepisem na początek, myślę, że trzeba by poziom określić jako średnio-zaawansowany. Następnym razem pokażę coś dla początkujących.
Mój przepis jednak jest nieco uproszczony i myślę, że nawet osoba początkująca mogłaby pokusić się o jego wykonanie.


Robiłam go już kilka razy i za każdym razem udał się doskonale, więc odwagi! Problem jest jeden i to całkiem spory, mianowicie ciężko było obronić go przed pożarciem co najmniej te 3 miesiące. Nie pomagały tłumaczenia, że nie osiągną jeszcze pełni smaku. Moja rodzinka uznawała, że zupełnie się nie znam, ponieważ teraz właśnie jest doskonały.
Nauczona doświadczeniem, kolejny krążek trzymałam pod kluczem i wiecie co, naprawdę warto było!

Ale dość gadania, do dzieła!

Przygotuj;
- ostry długi nóż
-garnek o pojemności 3L i większy do kąpieli wodnej (ja używam zlewu)
-formę serowarską o odpowiedniej pojemności
-sporą deskę do krojenia
-rynienkę do ociekania (np blachę do ciasta)
-strzykawkę lub pojemnik do odmierzenia ilości podpuszczki
-podpuszczkę o mocy
-chustę serowarską
-termometr (najlepiej elektryczny)


Cała komplikacja w przypadku  Cheddara z Kukówki polega na cierpliwości serowara. Tu liczy się kwasowość a co za tym idzie "elastyczność" masy serowej na określonym etapie.

Podróżą do Wielkiej Brytanii rozpoczęliśmy nasze serowarskie ścieżki  i uznaliśmy, że jest to rzeczywiście wspaniały sposób na wyprawę. Na kolejną  zabierzemy was już niebawem i pokażemy relację z  wielce smakowitego ale i jakże ciepłego miejsca nie daleko Kukówki.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Owca plus

Bilbordy mówią, że rozpoczął się sezon grillowy, kilku panów z brzuszkiem trzyma piwo i cieszy się przeogromnie.
Nie wiem z czego oni się tak cieszą, bo nie dość, że ten produkt piwo podobny dawno piwem nie jest, to w dodatku każde smakuje tak samo. Znajomy powiedział kiedyś, że to powinno się nazywać „europiwo”.

Dla mnie rozpoczął się przede wszystkim sezon ogrodowy i mleczny. 
Ostatniej niedzieli mieliśmy prawdziwe powodzenie, kiedy my tak nie zgodnie  z tradycją, szaleliśmy w ogrodzie, Kaszubi odpoczywali i wybrali się na spacer do naszej doliny. Nadciągając to z jednej to z drugiej strony. Dla nas te prace to czyta przyjemność, co z pewnością dziwi naszych tutejszych przyjaciół, szczególnie, że Leszek zastał Rafał przy praniu. Szybciutko wyjaśniłam, że u nas taki oryginalny podział obowiązków, ja z taczką a Rafał pierze.
A owszem, prał, swoje skóry baranie, które wcześniej wygarbował domowym sposobem. A że akurat miałam jeszcze zapas mojego samo-robnego szarego mydła, to miał i czym wyprać skóry.


Nakręciliśmy nawet nasz amatorski film:)

Przyznam, że było mi ciut szkoda, bo mydło (mimo niewdzięcznej swej nazwy „szare” miało kolor oliwkowy i  było z dodatkiem masła Karite i wyciągu ze skrzypu polnego.  Ale co będę baranom żałowała spa, choćby po śmierci.
Kilka cennych wskazówek od sąsiada, że „owce to się baco pirze ale w rzece i to kiedy łona jesce żywa” i było bardzo panom przyjemnie w to niedzielne popołudnie. A i okazało się, że europiwem tys nie pogardzili.

Barany zjedliśmy zimą, mój syn był szczególnie zafascynowany rozbieraniem go na części.
Potem zabrali się za świniaka i nie mogłam się zdecydować, czy jestem bardziej przerażona czy bardziej dumna. Cóż, taki to męski świat.  A  i na ten sezon grillowy coś kupimy niebawem, bo w samej UK nauczyliśmy się robić kiełbasy  i specjalny sprzęt do tego gospodarz zanabył, a co!
Wiele satysfakcji daje nam przygotowywanie własnych wędlin z nie zestresowanego mięsa i nabieramy apetytu na własną hodowlę. Niestety łączy się to z trudnym momentem, gdy te najpierw słodkie i małe zwierzaczki a potem zadbany i wychuchany przychówek ma znaleźć się na Twoim talerzu. Wiele kontrowersji budzi więc widok dziecka pochylonego nad półtuszą z piłą. Wierzcie lub nie, to samo dziecko, z wielkim oddaniem i szacunkiem karmi i opiekuje się tym zwierzęciem za życia. Kiedy kilka razy w tygodniu, przejedzie się z taczką, zaniesie wodę w wiadrze i widzi, ile pracy potrzeba by wyhodować to zwierze i z jakim szacunkiem podchodzą do niego rodzice, nabiera wielkiego szacunku do pracy i do jedzenia samego w sobie.


Mnie zdecydowanie bardziej interesuje sprawa mleka, właśnie owczego.  Jak wiadomo, wiosna to sezon wykotów i niejednokrotnie zdarza się, że owca z jakiejś przyczyny nie radzi sobie z wykarmieniem jagnięcia. Janusz, nasz sąsiad ze wsi nieopodal, musi zdajać matki i mleko, wspaniałe i niezwykle treściwe owcze mleczko dostają cielęta albo kury.
Prawdą jest to, że w gospodarstwie nic się nie marnuje, ale czy ja nie zasłużyłam sobie na nie bardziej niż cielaki?
Pierwsze co zrobię więc dziś po południu to zadzwonię do Janusza spytać, kiedy mogę przyjechać po moje mleko, które obiecał mi gdy tylko pojawi się nadwyżka.
Marzy mi się wreszcie oscypek właśnie z takiego owczego mleczka. Póki co robię z krowiego i jest oczywiście pycha, tyle, że mleko owcze ma znacznie lepsze właściwości „plastyczne” i łatwiej jest taki śliczny oscypek formować w piękną gomółkę. Smak ma znaczenie, ale by oscypek był śliczny i gładki, trzeba by masa się nie kruszyła. Czasem zdarzało się, że spotkałam różne propozycje na oscypek "na skróty" ale wierzcie mi, robiąc sery parzone od kilku lat wiem, że drogi na skróty nie ma. by powstał dobry i śliczny oscypek, najpierw trzeba zrobić bundz a dopiero potem formować ser. Jeśli będziemy się spieszyć, ser będzie przegrzany i suchy, o konsystencji kruchej. 
Ser parzony to ser nie zbyt wyszukany, prosty i stworzony w prymitywnych górskich warunkach, nie skomplikowany. Jednak warto poznać kilka tajników, o których trzeba pamiętać, bo jak mawiał  dziadek "kto drogę skraca, do domu nie wraca";)


Kiedyś moja znajoma organizowała taką akcję, o wdzięcznej nazwie „owca plus”. Miała ona  na celu pokazać wszechstronność  tego, co taka owca ma do zaoferowania.
W naszym małym  tradycyjnym  gospodarstwie taki program jak najbardziej byłby zasadny. Mięso  zjadamy, skóry posłużą nam za cieplutką wyściółkę sań lub ławeczek przy ognisku.  Wełna, wiadomo, na filcowe czapy i kapciochy. Nie wspomnę o tłuszczu, który można wykorzystać na mydło.  No i oczywiście biała ambrozja, czyli mleko.
Myślę, że zabierzemy się więc w naszej Kukówce za taki projekt. Skóry już wygarbowane, suszą się. Teraz pora na wiosenny serJ
Właśnie wróciłam od Janusza no i okazuje się, że jak to w gospodarstwie i jak to ze zwierzętami, mleka owczego tego roku jak na lekarstwo i jagniątka trzeba dokarmiać korzystając z uprzejmości krów.





Tym razem owczego oscypka nie bedzie, ale na otarcie łez pojedziemy do Burych Misiów i tam zaopatrzę się we wspaniałe mleko od  Jersejek.
O tej wyjątkowej wspólnocie pewnie jeszcze nie pisałam, ale  chętnie opowiem o nich następnym razem.

Nie wiem jeszcze jak pracuje się na tym niezwykle wydajnym i bogatym w śmietane mleku, ale mogę już wam powiedzieć, że kawa z tym mlekiem, jest po prostu boska!
A jagniaczki, które ściskałam,  tak słodkie i mięciuchne, że aż... chciałoby się je zjeść;)

czwartek, 3 kwietnia 2014

Strona www

Pragnę serdecznie zaprosić na naszą świeżutką jak bułeczka stronę internetową.

WWW.KUKOWKA.PL

Od tej pory, cała oferta znajduje się właśnie pod tym adresem

Wciąż trwają prace nad jej ostatecznym kształtem, ale mam nadzieję, że już dziś nasza oferta jest na niej czytelna i przyjazna dla oka.

Jest także możliwość wysłania swojego zgłoszenia prosto ze strony.

Chętnie przyjmiemy wszelkie sugestie związane z jej funkcjonowaniem i odbiorem.

Mam jednak nadzieję, że się spodoba:)